Tuesday, March 22, 2022

Na rynku szybkich pożyczek

 Jak znaleźć sprawdzone chwilówki


Czasami przychodzi taki moment, że trzeba wziąć kredyt. Zdarza się, że nawet taki szybki, na mniej korzystnych warunkach. W życiu różnie bywa. Powstaje jednak pytanie – jak znaleźć sprawdzone chwilówki?

jak znaleźć szybki kredyt
Sytuacje życiowe bywają różne. I niekoniecznie krytyczne. Może pojawić się np. możliwość zakupu czegoś bardzo atrakcyjnego albo bardzo potrzebnego. Nie mamy jednak w danym momencie gotówki. Jednak wiemy, że za jakiś czas będziemy ją mieli.

Bo przecież najczęściej zdajemy sobie sprawę, że tzw. szybkie pożyczki albo chwilówki to nie jest dobry interes. I korzystamy z nich tylko przy takich okazjach – kiedy nie ma innej możliwości, natomiast wiemy, że potrzebujemy pieniędzy tylko na jakiś czas i będziemy w stanie je wkrótce spłacić. Na pewno.

Świadomość społeczeństwa w temacie takich produktów finansowych jest już spora – chociaż nie całkowita. Wciąż są tacy, którzy korzystają z nich nierozważnie. Względnie przytłoczeni ciężką sytuacją materialną nie dopuszczają do siebie analitycznych myśli i wolą postępować według zasady, że „jakoś to będzie”.

Trzymajmy się z dala od takiej postawy. Jednak nie ma też zbytniego sensu postawa przeciwna, potępiająca szybkie pożyczki w czambuł. Czasami mogą one mieć sens. Trzeba zrobić rachunek zysków i strat i uzmysłowić sobie, czy per saldo nam się to opłaci. I to nie tylko pod względem materialnym. Jeżeli na wyciągnięcie ręki są wymarzone wakacje, których wkrótce już nie będzie, bo kończy się promocja, zabraknie miejsc itd. - a wiemy, że to po nich na naszym koncie pojawi się wypłata – może warto to rozważyć.

No ale wciąż pozostaje kwestia, jak znaleźć sprawdzone chwilówki?    

Porównywarki kredytowe

Owszem, można po protu wertować ofertę banków, czy raczej w tym przypadku różnych instytucji finansowych. Czytać wszelkie strony, ulotki i inne materiały. To jednak kawał roboty. Odwiedzanie po kolei  placówek owych firm i rozmowa z konsultantami to jeszcze gorsze wyjście. Mozliwe, że i tak trzeba będzie, ale zostawmy to na moment kiedy coś już wstępnie wybierzemy.

Dobrze byłoby więc ułatwić sobie życie i znaleźć jakieś pomocne narzędzie. Takie, które przeglądnie rynek dla nas i wykona rzetelny ranking owych szybkich pożyczek. Do tego ranking czytelny, po którym widać na podstawie jakich danych został zbudowany.

Owo zestawienie powinno linkować do materiałów, które pozwolą nam dokładniej zbadać dany produkt oraz umożliwić jego zakup. Takim narzędziem będzie. porównywarka kredytów, za którą odpowiada jakaś rzetelna instytycja finansowa. Da się taką bez większych problemów znaleźć. Inna sprawa, że i tu trzeba znaleźć tę najlepszą...

A wszystko po to, aby wybrać pożyczkę adekwatną do naszych potrzeb i możliwości.

Coraz lepsza oferta szybkich pożyczek

Szybkie pożyczki to oczywiście instrument znany i popularny nie tylko w Polsce. Np. w UK czy innych krajach anglosaskich to Paydays Loans. Jednak i w tam i u nas dostrzega się różnorakie zagrożenia, które towarzyszą temu elementowi rynku. Stąd coraz częstsze wysiłki na rzecz jego unormowania. Dzięki temu coraz częściej możemy być pewni, że korzystamy z licencjonowanej, regulowanej prawnie instytucji finansowej.

Do tego ogranicza się administracyjnie dopuszczalne oprocentowanie. To jasne, że krótkotrwała pożyczka, aby była opłacalna musi nieść ze sobą wyższe procenty. Jednak i to powinno mieć swoje granice, tak, aby nie stwarzać kłopotów dla pożyczkobiorców.

Oczywiście, aby skorzystać z rzetelnego szybkiego kredytu, trzeba unikać pokątnych źródeł i korzystać tylko z firm działających w „jasnej” strefie. W tym celu zaś powinniśmy korzystać z rankingów chwilówek i porównywarek powszechnie uznanych instytucji finansowych. Tam na pewno znajdziemy sprawdzone chwilówki.



Monday, July 19, 2021

Taka pomoc to pułapka

Tax Credits - czy to ma sens


Zarabianie w UK generalnie jest łatwiejsze niż np. w Polsce, ale też i w nim nie brak pułapek. Jest tak np. w przypadku osób posiadających rodziny. W pewnym momencie przestaje się opłacać pracować więcej, ciężej. Chyba, że od razu zarobimy kilkadziesiąt tysięcy więcej.


tax credits czy to się opłaca
No bo po co pracujemy więcej - po to, aby więcej zarobić, nieprawdaż? Nie dla samej pracy. I owszem - nasza wypłata od pracodawcy będzie większa. Ale tylko ona. Bo ci, którzy otrzymują „rodzinne” w formie Tax Credits, dostaną tegoż mniej. Per saldo - będziemy pracować więcej, aby nasz łączny dochód pozostał taki sam albo nawet obniżył się.

Owszem, Tax Credits, Universal Credit, to pomoc dla mniej zarabiających (przede wszystkim z myślą o rodzinach). Tyle tylko, że powyższa sytuacja nosi znamiona nonsensu ekonomicznego. Po co się bowiem ci mniej zarabiający mają się szarpać, jak i tak nic dzięki temu się nie osiągną?

Jest to po prostu demoralizujące. Ktoś, kto zarabiał mało, np. ze względu na opiekę nad dziećmi, początkowe stadium kariery itd., chcąc się rozwinąć, podnieść na wyższy poziom; zamiast dostać finansową zachętę od państwa, jest de facto karany. W takiej sytuacji jest wielu, np. według statystyk dziewięć na dziesięć rodzin z dziećmi otrzymuje Child TC, względnie Child Element of Working Tax Credit. Mniej osób otrzymuje sam WTC.

W skrajnym wypadku taki system kreuje tzw. „beneficiarzy”.

Jedyne, co ma sens ekonomiczny dla naszego budżetu domowego, kiedy pobieramy owe zasiłki; to nagły i bardzo wysoki awans ekonomiczny (to chyba rzadka sytuacja, nie?). Trzeba szybko zarabiać tyle, aby utrata TC nie miała żadnego znaczenia.

Chcecie zaś uzyskać od waszego pracodawcy bądź z samozatrudnienia kilka tysięcy więcej rocznie? Po co? Po to wyłącznie, aby więcej pracować i tak naprawdę nic z tego nie mieć?


Poprzedni post – Czy można ubezpieczać auto w UK w polskiej firmie?

Wednesday, March 10, 2021

Czy można kupować polisę na auto u Polaka

Pewnie większość z was porusza się po brytyjskich drogach własnymi pojazdami. Część kupuje ubezpieczenia bezpośrednio w brytyjskich firmach, niektórzy korzystają z polskich pośredników. Czy ma to sens, czy jest bezpieczne i czy się opłaca?

kupowanie polis w Wielkiej Brytanii
Można udzielić odpowiedzi szybkiej i prostej - ma takie same zalety i wady jak kupowanie ubezpieczenia auta w UK u kogokolwiek innego. Nie jest ani lepsze ani gorsze. Tzn. lepsze pod jednym względem - ci, którzy nie posługują się wciąż językiem angielskim, otrzymują konieczną pomoc. Były czasy, kiedy brytyjskie podmioty zatrudniały polskojęzycznych konsultantów, ale obecnie nam o takich nie wiadomo.

Twierdzenia powyższe wymagają jednak pewnych wyjaśnień. Otóż, jak w przypadku każdej innej firmy, zależy od kogo kupujemy.

Tak, tak - wiadomo, że od pośrednika. Ale tutaj zawiedziemy tych, którzy chcieliby kupować zawsze tylko tylko u pierwotnego źródła. Otóż znaczna część rynku, to nie są firmy, które same "produkują" polisy motoryzacyjne. Za nimi stoi ktoś inny. I tych "dostarczycieli" ubezpieczeń jest tak naprawdę niewielu.

Problem w tym, czy takiemu pośrednikowi płacimy coś więcej? No bo jeżeli tak - to zabawa nie ma sensu. Takie firmy doliczają sobie koszta administracyjne, za obsługę itd. i w efekcie płacimy więcej.

Ale kupując u pośrednika nie musimy wcale przepłacać. Może on posiadać polisy w takiej samej cenie, jak ten, od którego je dostał. Pracuje po prostu zamiast działu sprzedaży swojego dostarczyciela. Prowizję dostaje od niego.

Oczywiście to ktoś, kto jest oficjalnym przedstawicielem, afiliantem, reprezentantem danej firmy (choć i tacy niekiedy doliczają marże - to w przypadku tych większych firm brokerskich, którym prowizja nie wystarczy, aby wykreować dochód).

Natomiast pewnym jest, że ktoś kto np. ogłasza się na Facebooku, nie posiada strony internetowej, podaje tylko numer komórki, nie potrafi udokumentować swojej relacji z "producentem" polis - doliczy sobie marżę. Niekoniecznie musi być to oszust. Może uczciwie wyszukać najlepszą ofertę. Ale swój zarobek może otrzymać tylko od klienta.

I znów - jeżeli robi to jawnie i ktoś  chce mu zapłacić - nie ma sprawy! Ale nie zawsze tak się dzieje.

Jest jednak pewne grono polskich firm, które dostarczają rzetelne usługi nie obciążając klienta żadnymi dodatkowymi kosztami. I tu byśmy radzili po prostu zapytać: jaka jest wasza marża, wasze koszty administracyjne itd. Jeżeli skłamią labo będą lawirować - to naciągacze. Jeżeli przyznają się do marży - to przynajmniej wiemy, że są prawdomówni.
Jeżeli zaś gwarantują koszty takie jak "u źródła", a wykonają za nas robotę? No to czemu nie?


Monday, April 30, 2018

Płatność telefonem – czy to ma sens

To usługa stosunkowo młoda, choć istnieje już sporo systemów płatności telefonem przy kasie, w tym tych dostępnych w UK. Jednym z popularniejszych, czyli Tesco Pay +, ale istnieją i takie, które dostarcza producent samego telefonu – jak np. Samsung Pay.

Chodzi generalnie o takie wykorzystanie telefonu, jak do tej pory miało to miejsce przy użyciu karty. De facto jest to wciąż płatność kartą, tylko pośrednia – karta zostaje zeskanowana i umieszczona wraz z danymi w specjalnej aplikacji w telefonie komórkowym. Aby zapłacić, otwieramy ową aplikację i skanujemy jej kod przy kasie.

Plusy płatności telefonem


aplikacja do płacenia telefonem
Takie użycie telefonu na pewno przyśpiesza proces kupna-sprzedaży i redukuje kolejki, zwłaszcza jeśli używamy przy tym kasy samoobsługowej. Oczywiście podobnie jest ze zwykłą kartą. Tyle, że nawet kiedy zapomnimy karty, portfela, to telefon miewamy z reguły przy sobie. Szczególnie ci, którzy lubią systematycznie sprawdzać swój status na Facebooku, często esemesują, mają w telefonie e-mail itd. Lub po prostu sporo komunikują się ze światem.

Smartfon i jego aplikacja ma też inne przewagi nad samymi kartami. Tu można sobie np. wyświetlić historię zakupów. Mamy więc większą kontrolę nad swoimi finansami. Tesco Pay + wyświetla też stan konta Clubcard.

Publika jednak jeszcze nie kupiła całkiem tego pomysłu. Obecnie ok. 18% konsumentów jest zainteresowanych zakupami za pomocą telefonu, jak wskazują badania firmy Mintel. Inni mają wątpliwości, obawiają się.
Jak zauważyliśmy, jednym z powodów jest obawa – co będzie, jak ktoś inny będzie miał nasz telefon? Ano nic. Nie da się płacić tą aplikacją bez wpisania PIN – wymyślonego przez nas – lub zeskanowania linii papilarnych. Już większe jest prawdopodobieństwo, że ktoś zapłaci naszą kartą, która w wersji bezdotykowej akceptuje transakcje do £30 bez podania PIN.
Wielu też uważa, że sieć handlowa nie jest w stanie zagwarantować bezpiecznej płatności, a może to zrobić tylko bank. Tyle, że za tym i tak stoi jakiś bank...

Co by nie zrobić, smartfon staje się powoli przenośnym komputerem, czy czymś tam jeszcze. Umożliwia nam nie tylko komunikację  - i to w różny sposób, ale np. pomoże w zakupach i w ten sposób, że po zeskanowaniu kodu kreskowego towaru, porówna go z podobnymi produktami innych sprzedawców, po czym właśnie umożliwi płatność.

Oczywiście, to również kolejny krok w procesie redukowania liczby pracowników, wcześniej wykonujących dla klienta pewne czynności...
Dla nas zaś pewne udogodnienie i niewielka oszczędność. System Tesco Pay + premiuje oczywiście każde zakupy normalną liczbą punktów Clubcard, a dodatkowo daje jeden punkt ekstra za każde £4 wydane w sklepach tej sieci do 31 grudnia 2018 roku. 

Thursday, April 26, 2018

Płatne konto bankowe coraz mniej opłacalne



Coraz mniej opłaca się mieć konto bankowe, które w zamian za miesięczną opłatę, daje nam pewne benefity - tzw. Packaged Bank Account. Cena za konto wzrasta, zaś korzyści maleją lub są ograniczane nowymi przepisami. Na taki krok zdecydował się np. ostatnio Lloyds.



bank lloyds
Owszem, rzecz może być wciąż opłacalna, ale w przewrotny sposób. Tzn. trzymać takie konto, płacić - a z benefitów nie korzystać. "Hodować dług" banku wobec nas, a później wystąpić o odzyskanie wszystkich opłat wraz z odsetkami. To niezły interes!

Co daje płatne konto bankowe


Ale nie o to zasadniczo chodzi w samej idei Packaged Bank Account (zwłaszcza bankowcom). W zamian za comiesięczną opłatę, uzyskujemy m.in. ubezpieczenie od awarii na drodze (Breakdown Cover), ubezpieczenie telefonu komórkowego, kart kredytowych i ubezpieczenie wypadkowe na czas podróży zagranicznych oraz inne, towarzyszące korzyści. Klientom się to opłaca, zwłaszcza, kiedy dużo jeżdżą i w ogóle korzystają z innych owych polis. Gdyby kupować je gdzie indziej i zsumować ich koszty, mogłoby wyjść sporo więcej.

Pewnie i dlatego przestało się to bankowcom opłacać. No bo za 17 funtów miesięcznie oraz tzw. excess, ktoś odbył parę podróży zagranicznych (i odwiedził lekarza, który sporo kosztował), wymienił dwa telefony komórkowe, skorzystał kilkukrotnie z pomocy drogowej (wszak udziela jej nie bank, a zewnętrzna firma, która przecież odbierze sobie koszta). Jasnym jest, że jeżeli to się opłaca klientowi, to komuś musi się nie opłacać.

Inna sprawa jest taka, że w tym kraju obecnie wszyscy wszystko podnoszą. Brexit się zbliża. Funt może i podrywa się czasami do lotu, ale generalnie sytuacja nie jest dobra, a tym bardziej nie wiadomo jaka będzie. Do góry idzie i papier toaletowy, to jakby usługi bankowe miały nie iść?

Coraz mniej za coraz więcej

No i dostałem list z Lloydsa. Na początek opłata za konto wzrasta z 17 do 19 funtów. To niby nie dużo, ale ziarnko do ziarnka... Wraz z innymi podobnymi "drobnymi" podwyżkami, to robi sumę.
Dalej - excess, czyli koszt własny w przypadku ubezpieczenia telefonów komórkowych zostaje podniesiony do £100 dla wszystkich urządzeń. Przedtem takie koszta trzeba było ponieść w przypadku iPhone'a, inne były tańsze. Następnie - polisa pokrywa koszt napraw/wymiany do dwóch telefonów na każdą osobę na rachunku. Tylko. Następny telefon będzie można zgłosić dopiero po 12 miesiącach od "claima" na pierwszy z dwóch.

Aha, no i jeszcze drobiazg. Spada oprocentowanie kont w ramach Club Lloyds . Z 2% AER na 1.5% AER. Wszystko, to zasadniczo drobiazgi. Ale dziubią tak już od jakiegoś czasu. Np. ta obniżka oprocentowania - kolejna w ciągu dwóch lat. A życzą sobie za tę przyjemność coraz więcej.